Uprzedzam - ta notka to nie żart, nie polityka i nie żadna "ściema".

 

Spadł na mnie kłopot. Kilka dni temu, podczas  śnieżyc i 18-stopniowego mrozu znaleźliśmy   porzuconego szczeniaczka. Jakiś "inteligentny inaczej " bydlak zostawił psa w taką pogodę !

Mimo chęci, nie mam możliwości by się nim zaopiekować, a w sąsiedztwie nie mam znajomych , którzy byli by zainteresowani - stąd pmoja prosba - może ktoś się zdecyduje na opiekę ?

Piesek jest radosny, bardzo grzeczny i spokojny. Na moje doświadczone oko ma około 4 miesięcy. Zjada wszystko, nie marudzi, a do tego istna przylepa....Niczego nie niszczy, kapci ani krzeseł nie obgryza, potrafi nawet sygnalizować, że czas wyjść. Całkiem fajnie bawi się nawet z dziećmi. Agresji zero z minusem !

W załączniku przesyłam  kilka zdjęć , może to i nie rasowiec, ale labrador w jakiś 80 % ...przynajmniej nie ma rodowodu, by mu się pierwszemu kłaniac :)

Nie potrafię oddać go do schroniska , a z pewnych względów sprawa jest bardzo pilna.

Jeżeli ktokolwiek ma serce i mozliwości, prosze o kontakt na PW lub w komentarzach.